Jeszcze pewnie Wam o tym nie mówiłam, ale powoli szykuję się do jesiennej kolekcji. Skrupulatnie gromadzę wszelkie inspiracje, zapisuje na kartkach i karteluszkach wszystkie pomysły, które już teraz żyją we mnie a formę przyjmą dopiero za kilka miesięcy. Elementy garderoby, które szczególnie mnie ostatnio motywują do poszukiwania nowych form są kapelusze. Zawsze byłam miłośniczką wyraźnych nakryć głowy, ale ostatnio totalnie oszalałam na ich punkcie. Minione kolekcje przyniosły modele Fedora Terry oraz Tatienne, z których jestem stale zadowolona, ale faktycznie potrzebuję juz teraz odrobiny szaleństwa, które w przyszłym sezonie wkradłoby się do mojego atelier.

made by majdan

A dlaczego kapelusze? Pewnie dlatego, że stanowią jeden z najbardziej wyraźnych elementów garderoby. Z jednej strony pełną bardzo praktyczne funkcje, z drugiej nie sposób nie zauważyć osoby w zjawiskowym kapeluszu. Przyjęło się uważać, że stanowią o szyku i elegancji i tak w rzeczy samej jest, wszak jeszcze w latach 40-tych minionego stulecia publiczne pokazanie się bez kapelusza uznawano za duży nietakt. W tamtych czasach bez kapeluszy widywano jedynie kloszardów, cała zaś reszta społeczeństwa niezależnie od zamożności starannie wybierała nakrycia głowy.

Kapelusze podobnie jak buty, a może i bardziej, były i są nadal doskonałym lustrem społecznych nastrojów. Ich kształt bowiem, począwszy od formy ronda po intensywność udekorowania świadczył o zasadach panujących w danej socjecie. Te nakrycia głowy stanowiły barometr nie tylko emancypacji kobiet, ale świadczyły o zainteresowaniach mężczyzn i rolach społecznych pełnionych przez przedstawicieli obojga płci.

made by majdan

Dziś kapelusze mimo, że z przyjemnością prezentowane na wybiegach niemalże przez wszystkich projektantów wybierane są znacznie rzadziej niż kiedyś. Kiedyś trudno było sobie wyobrazić Audrey Hepburn bez kapelusza, dziś trudno wyobrazić sobie tłum panów w melonikach jaki pamiętamy z historycznych zdjęć.

made by majdan

Historie kapeluszowe, bo tak powinny się one nazywać ze względu na mnogość tychże, prowadzą nas do wielu zakątków świata, gdzie zawsze coś znaczą. Dziś ja jestem dokładnie tam, gdzie te wszystkie opowieści spotykają się w jednym punkcie i każą o sobie myśleć przy kolejnym moim projekcie. Bądźcie czujni, jesień będzie bardzo „kapeluśna”

www.sylwiamajdan.com